Dzień bez samochodu

Protram 205 WrAsJak co roku, z okazji ogólnopolskiego Dnia bez samochodu wrocławskie MPK zafundowało wrocławianom możliwość darmowej przejażdżki naszym taborem. Niekoniecznie jest to przyjemność, ale darowanemu koniowi ponoć w zęby się nie zagląda. Jazda wrocławską komunikacją należy bowiem do tych niewątpliwych przyjemności, których jeśli można to należy unikać.

Proszę wyobrazić sobie sytuację, gdy na przystanku stoi tłum ludzi, około czterdziestu osób. Czekają oni na tramwaj, który niestety nie przyjedzie, bo uległ awarii dwa przystanki wcześniej. Na szczęście wrocławianie, nauczeni doświadczeniem, dłużej niż kilkanaście minut nie stoją bezczynnie i szybko starają się wynajdywać alternatywne środki lokomocji, które pozwoliłyby im dotrzeć do szkoły, pracy, domu. Wrocławski tabor bowiem, mimo że bezustannie ulepszany, często lubi zawodzić.

Być może nie wszyscy wiedzą, ale od roku 1997, czyli od sławetnej Powodzi Tysiąclecia nie było dnia, w którym wszystkie linie tramwajowe kursowałyby po swoich stałych trasach. Nie ułatwia to nikomu życia, szczególnie jeśli nakładają się inne problemy skutecznie blokujące sprawną komunikację miejską. Takim problemem jest na przykład zatrudnianie niekompetentnych podwykonawców bezustannie we Wrocławiu prowadzonych prac budowlanych i remontowych – już ością w gardle miasta jest coraz bardziej przedłużający się remont Placu Grunwaldzkiego. Gdyby wszystko poszło z planem, być może już dziś linie takie jak 2, 4, 10 jeździłyby przez Most Grunwaldzki (jeśli ZDiK tak je pociągnie po zakończeniu remontu), a nie nadrabiały drogi przejeżdżając koło Urzędu Wojewódzkiego, a następnie przez Sienkiewicza i Piastowską. Jest to niewątpliwie bardziej malownicza podróż, ale niesmak pozostaje. Tym bardziej, że ów remont Placu trwa już dobrych kilka lat i końca nie widać. Przemilczę jeszcze organizację ruchu na Joju, przez które przejeżdża się kilka dobrych minut.

Dziś był Dzień bez samochodu. MPK zafundowało wszystkim, jak co roku, darmowe przejażdżki. Być może to moje takie szczęście-nieszczęście, ale zawsze trafiam tego dnia na prawie puste składy. Mimo tego, że MPK stale ulepsza jakość świadczonych usług to całość wizerunku psują stare, niepunktualne, psujące się składy. Takie jak VOLVO B10LE 6×2, których największą zaletą jest woda, zbierająca się między szybami (przynajmniej w tych modelach, w których szyby podwójne nie zostały jeszcze wymienione na pojedyncze) . Jest to niewątpliwa atrakcja turystyczna, gdyż można spędzać długie godziny, podziwiając jak układa się powierzchnia cieczy pod wpływem sił bezwładności…

~ przez Virgo Erns w dniu wrzesień 22, 2007.

Napisz odpowiedź